Podwójny agent
Salt
Angelina Jolie kolejny raz udowadnia, że w filmach akcji czuje się jak ryba w wodzie. Oczywiście w filmie nie zabrakło polskiego akcentu w postaci Daniela Olbrychskiego.
Gra
kluczową dla zawiązania i rozwoju fabuły rolę rosyjskiego szpiega
Orłowa, który nie przyjął do wiadomości zakończenia zimnej wojny oraz
oficjalnych przyjacielskich stosunków łączących dawne supermocarstwa
i konsekwentnie realizuje plan unicestwienia Stanów Zjednoczonych.
Główną część tego planu stanowi Evelyn Salt – grana przez Angelinę Joli
superagentka CIA. Orłow zjawia się w biurze CIA w dniu, w którym Salt
zamierza świętować drugą rocznicę szczęśliwego małżeństwa i właśnie
złożyła podanie o przeniesienie z działu operacyjnego do działu analiz.
Oświadcza zaskoczonym agentom, że w USA działa siatka świetnie
zakamuflowanych rosyjskich agentów czekających na sygnał do akcji
zniszczenia kraju, zaś preludium do Armagedonu stanie się zabójstwo
prezydenta Federacji Rosyjskiej, gdy przybędzie na pogrzeb swojego
amerykańskiego przyjaciela. Morderczynią ma być nie kto inny, tylko
agentka Salt.
I zaczyna się gra, w której co chwila ktoś okazuje się zupełnie kimś
innym, niż się początkowo wydawał, podwójni agenci i zagrożenie czają
za każdym rogiem, a ścigana przez wszystkich Angelina Joli chodzi po
gzymsach, przeskakuje z jednych pędzących samochodów na inne jeszcze
szybciej pędzące, skacze bez spadochronu z helikoptera do jeziora itd.
A wszystko to, rzecz jasna, w pełnym makijażu.
Największą zaletą filmu jest jego dynamika, która skutecznie odwraca uwagę od fabuły. Historia jest mianowicie dość przewidywalna, mimo że scenarzyści starali się wyprowadzić widza w pole. Pomimo tych wszystkich elementów film ogląda się dość dobrze.
Moja ocena 7/10



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz