Film czerpie garściami z innych kultowych produkcji jak "Faceci w czerni", lecz nie ratuje go to przed klapą i przeciętnością.
Źle dobrani zostali również pierwszoplanowi
aktorzy: o ile Jeff Bridges jako Roy czuje konwencję i proponuje
bohatera, będącego połączeniem swoich wcześniejszych kreacji z "Big
Lebowskiego" i "Prawdziwego męstwa", o tyle Ryan Reynolds w roli Nicka wypada na jego tle po prostu blado. Na szczęście dobrze radzi sobie drugi plan, zwłaszcza Kevin Bacon i Mary-Louise Parker.
Wszystko to nie znaczy jednak, że na "R.I.P.D.
Agentów z zaświatów" nie warto się wybrać. Nie jest to film zły, ale
zwyczajnie przeciętny - dający się obejrzeć bez bólu, jednak
pozostawiający spore uczucie niedosytu.
Moja ocena to 6/10



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz